niedziela, 18 czerwca 2017

Oto Godzilla w wersji anime

Przed nami wielkimi krokami zbliża się premiera anime, zatytułowanego Godzilla: Monster Planet ("Godzilla: Kaijū Wakusei").
Poniżej plakat...


 ...i streszczenia fabuły:

sobota, 17 czerwca 2017

''Tomie'' #1 - Junji Ito

Nakładem wydawnictwa JPF, w serii Kolekcja Horrorów Junji Ito, ukazało się jedno z najwybitniejszych dzieł japońskiego mistrza grozy, w Polsce wydane w wersji dwutomowej.  
„Tomie” - bo o nim mowa - to zbiór historii o pięknej, młodej dziewczynie z charakterystycznym pieprzykiem pod lewym okiem, która bez problemu uwodzi mężczyzn, a wręcz doprowadza ich do chorobliwej zazdrości o nią i żądzy mordowania. Nosi ona w sobie jednak pewną tajemnicę. Zabita, a nawet poćwiartowana powraca do życia, a co więcej, z każdej części jej ciała potrafi powstać nowa Tomie. Jedynie ogień potrafi zniszczyć ją całkowicie. Zapewne każdy szanujący się fan japońskiej grozy zna filmowe odsłony historii o pięknej, ale jednocześnie zabójczo niebezpiecznej Tomie. Jako, że liczba filmowych adaptacji jest dziś dość pokaźna (jakieś 9 filmów), nie trudno przypuszczać, że właśnie olbrzymi sukces mangi przyczynił się do tego, że twórcy filmowi tak chętnie i często zaczęli sięgać po jedną z pierwszych mang Ito, która stała się jedną z jego najlepszych mang - trzyma wysoki poziom i przepełniona jest szeregiem makabryczności i mroku, a to przyciąga do siebie nawet najwybredniejszych czytelników.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Chung Sang 3D (aka Chong Sheng 3D/The Second Coming 3D); Hongkong/Singapur/Tajwan

Opętania to temat w horrorach, który bardzo lubię. Wszystko się oczywiście zaczęło od obrazoburczego Egzorcysty Williama Friedkina (1973 r.), który nie tylko na mnie wywarł piorunujące wrażenie, ale na każdym odbiorcy, który miał okazję się z filmem zapoznać. Trzeba jednak przyznać, że w dobie całej masy komputerowych efektów, jakie stosuje się we współczesnych filmach, obecne produkcje grozy, traktujące o wszelkiej maści opętaniach są już nieco przesadzone, a co gorsza - nawet nie robią takiego wrażenia, jak film z 1973 roku, gdyż na skutek wspomnianych efektów komputerowych, całość nie wygląda zbyt naturalnie i przede wszystkim mało przekonująco. Tak ma się rzecz z zachodnimi produkcjami, czego doskonałym przykładem mogą być chociażby takie horrory, jak: Exorcismus: Opętanie Amy Evans (reż. Manuel Carballo; 2010 r.), Grace: Opętanie (reż. Jeff Chan; 2014 r.) czy też The Exorcism of Molly Hartley (reż. Steven R. Monroe; 2015 r.). Wszystkie akurat tu trzy wymienione przeze mnie horrory o opętaniu nie różnią się zbytnio od siebie i można by rzec - napisać - zrobione są ,,na jedno kopyto''. 
Dziś chciałabym Wam zaprezentować kolejny horror o tematyce opętania, jednak tym razem nie będę się rozwodzić nad zachodnimi produkcjami, a temat będzie dotyczył hongkondzkiej produkcji grozy w reżyserii Tin Chi Ng oraz Hermana Yau. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Khew ar-khard (aka The Intruder); Tajlandia

Miało być tak pięknie...
No dobra, zacznę może od tego, że na samym początku bardzo spodobały mi się plakaty do filmu: węże wyłaniające się z ludzkiej głowy...wszędzie! Z ust, nosa, oczodołów...Pomyślałam wówczas, że będzie to naprawdę mocne kino, choć nie przepadam za bardzo za tzw. ,,animal horrorem''. Tym bardziej nie przemawiają do mnie gady, które dość licznie występują w gatunku filmowym, jakim jest horror. Chyba nikogo ten fakt nie dziwi, gdyż obrazy z udziałem wszelkiej maści gadów czy nawet płazów jakoś nie specjalnie trafiły w gusta horroromaniaków, czego przykładem może być chociażby horror Petera Mervisa - Węże w pociągu (2006) - totalny kicz i absurd w najgorszym wydaniu. Wiem, nie powinno się oceniać filmu po plakacie, jak książki po okładce, więc mimo swojego sceptycyzmu, postanowiłam odważnie zasiąść przed ekranem i stawić czoła obślizgłym gadom.
Niestety sytuacja z tajlandzkim horrorem Thanadola Nualsutha z 2010 roku szybko mnie przerosła i potem już musiałam już tylko walczyć z niewyobrażalną nudą i głupotą, jaka zapanowała na ekranie... 
Panie, Panowie...przed Wami The Intruder!

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Sadako vs Kayako (aka Sadako kontra Kayako); Japonia

Ponad dwumiesięczna intensywna jazda bez trzymanki w pracy spowodowała, że zaniedbałam swój ukochany gatunek filmowy, jakim jest horror. Z oglądaniem, to jeszcze nie było tak źle, bo czasem jakimś wieczorem wrzuciłam coś do swojego DVD, ale zazwyczaj kończyło się to zaśnięciem nawet nie wiem kiedy...
Postanowiłam jednak powiedzieć - dość! Jeżeli nie w tygodniu (bo nie zawsze mam na to siłę), to chociaż w weekend nadrobić zaległości filmowe, a co za tym idzie - na blogu rzecz jasna.
Tak też uczyniłam ostatnio, gdzie zabrałam się ochoczo na długo przeze mnie wyczekiwany horror Sadako vs Kayako w reżyserii Kôji Shiraishi, którego fanom j-horroru raczej przedstawiać nie trzeba.
Nie trzeba też nim być, aby wiedzieć, że ów horror połączył oto w sobie dwie kluczowe i kultowe już postacie japońskiej grozy filmowej. Po nieudanych crossoverach Freddy vs Jason (2003) czy Obcy vs Predator (2004), oczywistym było, że i do tego horroru będę nastawiona sceptycznie. W gronie znajomych omawialiśmy przyczyny, dla których takie połączenie miało powstać. Oczywiście zapewne chodziło o fakt, ażeby tchnąć odrobinę świeżości w te utarte już i nieco wyeksploatowane postacie japońskiego horroru. Prawdą jest jednak, że w tym wypadku udało się to jednak w niewielkim stopniu.

wtorek, 21 marca 2017

Ghost of Mae Nak (aka Duch Mae Nak); Tajlandia

Tajlandia to państwo, które nie tylko lubi się bawić, a swoje uroczystości przyozdabia niemalże wszystkimi kolorami tęczy i niesamowicie żywiołowym charakterem, ale to również kraj obfitujący w najrozmaitsze legendy, duchy, zjawy i upiory...Dla fana grozy, to prawdziwa gratka, gdyż kino grozy z tego właśnie kraju, karmi nas - miłośników horroru naprawdę najrozmaitszymi straszydłami. Duchy w Tajlandii są wszechobecne. W dużej mierze składają się na to wierzenia Tajów, które są przez nich traktowane śmiertelnie poważnie.
Liczne legendy o duchach przeplatały się przez wieki z buddyjskimi wierzeniami, aż do dnia dzisiejszego przybrały najrozmaitsze współczesne formy. Na każdym niemal kroku można spotkać świątynie (większe i mniejsze), ołtarze poświęcone duchom, na których składa się tacki z jedzeniem i piciem dla tych niematerialnych bytów, aby te zostawiły domowników w spokoju. Najedzone i napite nie będą ich nękać. 
Są też jednak duchy, których na ziemi trzyma miłość. Są one wstanie przeniknąć do świata materialnego tylko po to, aby być przy ukochanym (zazwyczaj są to duchy żeńskie). Takim właśnie duchem jest najbardziej znany tajski duch młodej kobiety - Mae Nak.