niedziela, 13 sierpnia 2017

Nie żyje Haruo Nakajima, odtwórca ,,Godzilli''

Haruo Nakajima zmarł w wieku 88 lat. Aktor jest znany głównie z kultowej roli Godzilli. Przyczyną śmierci Haruo Nakajimy było zapalenie płuc. Uznawany był za jednego z najlepszych w swoim fachu. O jego śmierci poinformowała japońska wytwórnia filmowa Toho.



Haruo Nakajima zasłynął z roli Godzilli, w którą wcielił się w 1954 roku. Jak sam wspominał, pierwszy strój Godzilli ważył 100 kg i było w nim tak ciężko oddychać, że został do niego domontowany aparat z tlenem. 

piątek, 30 czerwca 2017

Tales from the Grudge; USA (film krótkometrażowy)

Sukces japońskiego Ringu Hideo Nakaty (1998 r.)spowodował, że jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać najróżniejsze wariacje podejmujące tematykę ,,przeklętej kasety wideo'' i klątwy Sadako. Były to zarówno seriale tv (których próżno szukać w naszym kraju), jak również krótkometrażowe produkcje, dodawane niekiedy do kinowych wersji, jak na przykład 16-minutowy film zatytułowany Rings (2005 r.) w reżyserii Jonathana Liebesmana, który to został dołączony do oryginalnego wydania DVD horroru The Ring 2 Nakaty z tego samego roku.
Długo nie trzeba było czekać, aż podobna sytuacja stanie się z innym kultowym j-horrorem. Mowa oczywiście o Klątwie Ju-On Takashi Shimizu z roku 2003. Wprawdzie Klątwa już prędzej doczekała się swoich dwóch krótkometrażówek znanych pod tytułem Gakkô no kaidan G (1998 r.), to jednak tym razem do działania przystąpili Amerykanie i postanowili na fali sukcesu horroru The Grudge 2 (reż. Takashi Shimizu; 2006 r.) nakręcić swoje krótkometrażowe horrory nawiązujące tematyką do przerażającej klątwy Kayako Saeki.

niedziela, 18 czerwca 2017

Oto Godzilla w wersji anime

Przed nami wielkimi krokami zbliża się premiera anime, zatytułowanego Godzilla: Monster Planet ("Godzilla: Kaijū Wakusei").
Poniżej plakat...


 ...i streszczenia fabuły:

sobota, 17 czerwca 2017

''Tomie'' #1 - Junji Ito

Nakładem wydawnictwa JPF, w serii Kolekcja Horrorów Junji Ito, ukazało się jedno z najwybitniejszych dzieł japońskiego mistrza grozy, w Polsce wydane w wersji dwutomowej.  
„Tomie” - bo o nim mowa - to zbiór historii o pięknej, młodej dziewczynie z charakterystycznym pieprzykiem pod lewym okiem, która bez problemu uwodzi mężczyzn, a wręcz doprowadza ich do chorobliwej zazdrości o nią i żądzy mordowania. Nosi ona w sobie jednak pewną tajemnicę. Zabita, a nawet poćwiartowana powraca do życia, a co więcej, z każdej części jej ciała potrafi powstać nowa Tomie. Jedynie ogień potrafi zniszczyć ją całkowicie. Zapewne każdy szanujący się fan japońskiej grozy zna filmowe odsłony historii o pięknej, ale jednocześnie zabójczo niebezpiecznej Tomie. Jako, że liczba filmowych adaptacji jest dziś dość pokaźna (jakieś 9 filmów), nie trudno przypuszczać, że właśnie olbrzymi sukces mangi przyczynił się do tego, że twórcy filmowi tak chętnie i często zaczęli sięgać po jedną z pierwszych mang Ito, która stała się jedną z jego najlepszych mang - trzyma wysoki poziom i przepełniona jest szeregiem makabryczności i mroku, a to przyciąga do siebie nawet najwybredniejszych czytelników.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Chung Sang 3D (aka Chong Sheng 3D/The Second Coming 3D); Hongkong/Singapur/Tajwan

Opętania to temat w horrorach, który bardzo lubię. Wszystko się oczywiście zaczęło od obrazoburczego Egzorcysty Williama Friedkina (1973 r.), który nie tylko na mnie wywarł piorunujące wrażenie, ale na każdym odbiorcy, który miał okazję się z filmem zapoznać. Trzeba jednak przyznać, że w dobie całej masy komputerowych efektów, jakie stosuje się we współczesnych filmach, obecne produkcje grozy, traktujące o wszelkiej maści opętaniach są już nieco przesadzone, a co gorsza - nawet nie robią takiego wrażenia, jak film z 1973 roku, gdyż na skutek wspomnianych efektów komputerowych, całość nie wygląda zbyt naturalnie i przede wszystkim mało przekonująco. Tak ma się rzecz z zachodnimi produkcjami, czego doskonałym przykładem mogą być chociażby takie horrory, jak: Exorcismus: Opętanie Amy Evans (reż. Manuel Carballo; 2010 r.), Grace: Opętanie (reż. Jeff Chan; 2014 r.) czy też The Exorcism of Molly Hartley (reż. Steven R. Monroe; 2015 r.). Wszystkie akurat tu trzy wymienione przeze mnie horrory o opętaniu nie różnią się zbytnio od siebie i można by rzec - napisać - zrobione są ,,na jedno kopyto''. 
Dziś chciałabym Wam zaprezentować kolejny horror o tematyce opętania, jednak tym razem nie będę się rozwodzić nad zachodnimi produkcjami, a temat będzie dotyczył hongkondzkiej produkcji grozy w reżyserii Tin Chi Ng oraz Hermana Yau. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Khew ar-khard (aka The Intruder); Tajlandia

Miało być tak pięknie...
No dobra, zacznę może od tego, że na samym początku bardzo spodobały mi się plakaty do filmu: węże wyłaniające się z ludzkiej głowy...wszędzie! Z ust, nosa, oczodołów...Pomyślałam wówczas, że będzie to naprawdę mocne kino, choć nie przepadam za bardzo za tzw. ,,animal horrorem''. Tym bardziej nie przemawiają do mnie gady, które dość licznie występują w gatunku filmowym, jakim jest horror. Chyba nikogo ten fakt nie dziwi, gdyż obrazy z udziałem wszelkiej maści gadów czy nawet płazów jakoś nie specjalnie trafiły w gusta horroromaniaków, czego przykładem może być chociażby horror Petera Mervisa - Węże w pociągu (2006) - totalny kicz i absurd w najgorszym wydaniu. Wiem, nie powinno się oceniać filmu po plakacie, jak książki po okładce, więc mimo swojego sceptycyzmu, postanowiłam odważnie zasiąść przed ekranem i stawić czoła obślizgłym gadom.
Niestety sytuacja z tajlandzkim horrorem Thanadola Nualsutha z 2010 roku szybko mnie przerosła i potem musiałam już tylko walczyć z niewyobrażalną nudą i głupotą, jaka zapanowała na ekranie... 
Panie, Panowie...przed Wami The Intruder!